Gabiga włożył kij w mrowisko
|
|
źródło: Nowa
Trybuna Opolska
data: 21 czerwca 2003
W najbliższych dniach do prokuratury trafi zawiadomienie
o popełnieniu przestępstwa przez inspektorów Urzędu Dozoru
Technicznego w Opolu.
Na taki krok zdecydowało się Stowarzyszenie "Stop
Korupcji" w Opolu we współpracy prawnej z antykorupcyjną
organizacją Transparency International Polska z Warszawy.
Przypomnijmy, że w piatek opisaliśmy obszernie problemy,
jakie od kilku lat ma z opolskimi urzędami Czesław Gabiga
z Brzegu, renomowany producent podnośników samochodowych
(eksportuje je z powodzeniem na Zachód)). Gabigę w dniu
pogrzebu jego matki nawiedziła kontrola z Wojewódzkiego
Inspektoratu Ochrony Środowiska, a inspektorzy z Urzędu
Dozoru Technicznego (według relacji przedsiębiorcy)
usiłowali wymusić na nim zlecanie im prywatnie wykonywania
dokumentacji.
- Zachodzi tutaj domniemanie korupcji, dlatego trzeba
to wyjaśnić od strony prawnej - mówi Janusz Kowalski,
szef "Stop Korupcji". - Jeżeli urzędnik łamie
podstawową zasadę kodeksu postępowania administracyjnego,
art. 14, i dzwoni do obywatela, sugerując umówienie
się na spotkanie, by "jakoś tam sprawę załatwić",
to naszym zdaniem choćby tylko z tego jednego powodu
musi się tym zająć prokurator. A dziwnych wątków tej
sprawy jest więcej, wynika to z waszego tekstu.
Julia Pitera, prezes Transparency International Polska
uważa, że sprawa Czesława Gabigi może potwierdzać fakt
występowania patologicznych zachowań instytucji państwa,
które, zamiast pobudzać ludzi do inicjatywy, hamują
rozwój gospodarki.
- Wszystkie nasze inspekcje, począwszy od budowlanych,
sanitarnych, technicznych, a nawet ekologicznych, są
poważnie narażone na korupcję - uważa pani prezes Pitera.
- Z praktyki wynika, że te instytucje się często szarogęszą,
postępują złośliwie, od ich decyzji bardzo trudno się
odwołać. Mamy wiele przypadków z całego kraju, gdzie
organ nadzorujący współdziała z organem niższego szczebla
i mimo bardzo przekonujących argumentów, odwołania obywateli
od decyzji urzędów nie są uwzględniane. Istnieje fałszywie
rozumiana solidarność urzędników wszystkich szczebli.
Inspektorzy są dziś w stanie zniszczyć przedsiębiorstwo,
wpędzić człowieka w chorobę.
Wczoraj odebraliśmy sporą liczbę telefonów od opolskich
drobnych przedsiębiorców, którzy potwierdzali zarzuty
Gabigi dotyczące praktyk w opolskim oddziale UDT.
- Ten artykuł nareszcie pozwoli spojrzeć na rolę niektórych
urzędników tej instytucji - mówi jeden z opolskich inżynierów.
- Pan Gabiga okazał się odważny, poszedł na całość.
Jednak większość z nas przystaje milczaco na warunki
tych urzędników, by szybko odbierać dokumentacje niezbędne
do działalności gospodarczej. W przypadku naszej firmy
wygląda to tak, że przychodzi do nas inżynier od nich,
posiedzi godzinkę, "dopuści" jakieś urządzenie,
wypisuje fakturę na trzy tysiące złotych i odjeżdża.
To jest nic innego jak wtórny podatek!
Prezes średniej wielkości firmy z Opolszczyzny:
- Warto też spojrzeć na cały system dozoru technicznego
w Polsce, który jest chory. Dozór, poprzez bardzo skuteczny
lobbing parlamentarny, zagarnia coraz więcej maszyn
i urządzeń pod swoje skrzydła, by zarabiać krocie na
coraz biedniejszych polskich przedsiębiorcach. Wystarczy
spojrzeć na siedziby UDT w wielu miastach Polski, one
wyglądają jak pałace - w Opolu jest jeszcze najskromniej.
Julia Pitera uważa, że tysiące przedsiębiorców w Polsce
przeżywa podobne problemy jak brzeski przedsiębiorca.
- Gabiga to starszy człowiek, który postawił wszystko
na jedną kartę, bo ma dosyć podobnych sytuacji - mówi
pani prezes. - Uważam, że jego sprawa jest dobrą okazją,
by wziąć pod lupę działalność wszystkich inspekcji,
które postępują często w sposób niejasny. One potrafią
zalegalizować samowolę budowlaną, nie respektując interesów
strony pokrzywdzonej, albo wręcz przeciwnie - człowiek,
który nie złamał prawa, może być przez nich nękany z
czystej złośliwości. Dobrze, że ostatnio coś zaczyna
pękać i takie sprawy wychodzą na jaw.
Krzysztof ZYZIK
|