|
Żadnych spraw
w cztery oczy
|
|
źródło: Nowa
Trybuna Opolska
data: 18 września 2003
Stowarzyszenie "Stop Korupcji" proponuje ograniczenie do minimum
kontaktów petentów z urzędnikami
ratuszowymi. A jeżeli już do nich dochodzi, nie mogą to być spotkania w cztery
oczy.
 |
 |
 |
 |
 |
 |
| |
ROZMOWA
Władza przezroczysta
Rozmowa z Anną Kulik, dziennikarką "Dziennika Łódzkiego"
- W łódzkim magistracie stosuje się procedury antykorupcyjne. Z jakim
skutkiem?
- Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, czy wskutek podjętych
działań zmniejszyło się u nas zjawisko korupcji. Faktem jest, że
w pierwszym dniu pracy prezydent Jerzy Kropiwnicki napisał markerem
na szybie w sali konferencyjnej słowa: "Władza musi być przeźroczysta" i
jak dotąd swój program realizuje konsekwentnie.
- Co zrobił więc w walce z korupcją?
- Przede wszystkim surowo zakazał urzędnikom kontaktów w cztery oczy
z petentami. Pracownicy takich wydziałów jak geodezja czy architektura
nie mogli prowadzić własnej prywatnej działalności. Dwie osoby, które
ukryły ten fakt, zostały zwolnione. Prezydent zorganizował także
punkty obsługi interesantów. Chodzi w tym o to, aby to pisma petentów,
a nie oni sami, krążyły po urzędzie. |
|
|
 |
| |
 |
 |
Ma to zapobiegać zjawisku korupcji. - Nie chodzi tylko o to, że w bezpośrednich
spotkaniach w cztery oczy urzędnikowi łatwiej przyjąć łapówkę - mówi Janusz
Kowalski, szef Stowarzyszenia "Stop Korupcji". - Mogą mieć miejsce także
sytuacje, w których urzędnik może zostać niesłusznie oskarżony o to, że
złożył propozycję przyjęcia łapówki. W przypadku gdyby był świadek tej
rozmowy, oskarżenia nie mogłyby mieć miejsca - dodaje.
"Stop Korupcji" złożyło już w ratuszu propozycje usprawnienia pracy urzędu. Sugeruje
w nich utworzenie centralnej kancelarii, która przyjmowałaby wszystkie pisma
i podania petentów, a potem kierowała je do konkretnych urzędników. Ci rozpatrywaliby
sprawę, a potem udzielali tylko pisemnej odpowiedzi. Jeżeli już doszłoby do spotkania
z urzędnikiem (a raczej z dwoma), pracownik ratuszowy po jego zakończeniu musiałby
sporządzić służbową notatkę opisującą przebieg spotkania.
- Procedury, które proponujemy, nie oznaczają, że w opolskim ratuszu istnieje
poważny problem korupcji. Oznaczają jednak, że proponowane przez nas procedury
to norma, która cechuje wszystkich urzędników na Zachodzie, a powinna także w
Polsce - dodaje Kowalski.
"Stop Korupcji" zaproponowało także zmiany mające charakter typowo organizacyjny:
wprowadzenie bezpłatnego telefonicznego numeru informacyjnego dla petentów oraz
wydłużenie godzin pracy informacji ratuszowej.
Część z tych propozycji wprowadzono już w niektórych wydziałach urzędu miasta.
Między innymi w wydziale inwestycji. - Zalecenia takie wydał nam pan prezydent
- mówi Bogdan Płaneta, naczelnik wydziału inwestycji. - Ze względu na to, że
zajmujemy się sprawami dotyczącymi zamówień publicznych, żaden z urzędników wydziału
nie może się spotkać w cztery oczy z petentem. Ja sam również nigdy tego nie
robię, choć przyznam, że okazji do takich spotkań mam niewiele - dodaje.
Jolanta Cisek, sekretarz urzędu miasta, przyznała, że radykalne pomysły stowarzyszenia
nie przypadły jej do gustu. - Po tym, co się działo kiedyś w urzędzie, po oskarżeniu
byłych wysokich urzędników ratusza o korupcję, propozycje te nie mogą jednak
dziwić - mówi pani sekretarz. - Można je wprowadzić w życie dopiero za kilka
lub kilkanaście lat. Nasze obecne działania idą raczej w kierunku zbudowania
zespołu urzędników godnych zaufania. Trudno zrezygnować całkowicie z bezpośredniego
kontaktu z petentem. Choćby dlatego, że wielu z nich potrzebuje często rozmowy,
choćby po to, by wyjaśnić jakieś wątpliwości. Do mnie także przychodzą petenci,
którym staram się pomóc - dodaje.
- Proponowane przez nas zmiany mają właśnie służyć lepszym kontaktom urzędu z
petentem - przekonuje Janusz Kowalski. - Nie są to nasze pomysły, lecz wynikają
one z doświadczeń Transparency Interna- tional - dodaje.
Julia Pitera, prezes Transparency International, w pełni popiera postulaty złożone
przez "Stop Korupcji". - Propozycje stowarzyszenia wynikają wprost z artykułu
14 kodeksu postępowania administracyjnego - informuje Pitera. - Mówi on, że urzędnik
może się kontaktować z petentem tylko w formie pisemnej. Poza tym w jaki sposób
urzędnicy mają dobrze pracować, jeśli co chwilę wchodzą do nich petenci? - pyta.
SONDA
Opolanie o antykorupcyjnych pomysłach
Dariusz Wodecki:
- Proponowany system też ma luki. Jeżeli pisma petentów miałaby przyjmować kancelaria,
to w niej także pracują ludzie. Ci mogliby przyjmować korzyści w zamian za szybsze
przekazanie dokumentów czy nadanie sprawom biegu. Być może lepszym rozwiązaniem
byłoby całkowite ograniczenie kontaktu z jakimikolwiek urzędnikami i zostawianie
dokumentów w specjalnie przygotowanych skrzynkach.
Grażyna Leutner:
- Pomysł wydaje się dobry choćby dlatego, że dzisiaj, aby cokolwiek załatwić,
trzeba dać łapówkę. Sama nigdy tego nie robiłam. Ale od swoich znajomych wiem,
że cały czas tak się dzieje. Mam jednak duże wątpliwości, czy ograniczenie kontaktów
urzędników z petentami zda egzamin. Jak ktoś będzie chciał dotrzeć do urzędnika,
to i tak to zrobi.
Adam Brudzisz:
- Korupcja to ogromny problem w naszym kraju, choć wydaje mi się, że w opolskim
ratuszu jakoś się z tym uporali. Jednak trzeba robić wszystko, aby zapobiegać
takim zjawiskom. Dlatego nowe propozycje uważam za warte wypróbowania. W Łodzi
podobnie postąpił prezydent Jerzy Kropiwnicki i z tego co wiem -funkcjonuje to
z dobrym skutkiem.
|
|
|
|