data: 15 stycznia 2004
Miejska Telewizja Opole chce retransmitować rozprawy byłych prominentów. Opolanie chętnie by je oglądali.
Pomysł zgłosił na czwartkowym spotkaniu radnych z zarządem MTO Janusz Kowalski. Telewizja myśli o tym już od dłuższego czasu.
- Nie mamy technicznych możliwości transmisji na żywo, bo do tego potrzebny byłby wóz satelitarny. Możemy jednak retransmitować rozprawy po godz. 18.30 - powiedziała nam Anita Weber, prezes MTO.
Na sali sądowej MTO chciałaby ustawić dwie kamery, tak jak to jest podczas retransmitowanych sesji rady miasta. Opolanie, z którymi rozmawialiśmy w piątek, wyrazili zainteresowanie takimi programami.
Na razie MTO nie skierowała jeszcze do sądu stosownego wniosku o wyrażenie zgody na retransmisję rozpraw.
- Musi na to wyrazić zgodę skład orzekający - tłumaczy Waldemar Krawczyk, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Opolu. - Jeśli nie byłoby przeszkód w prowadzeniu rozprawy, może się zgodzić na obecność kamer - dodał.
Przeszkody jednak mogą wystąpić. Może nią być ciasnota w niewielkiej sali, na której będzie się musiało zmieścić 23 oskarżonych (łącznie z tymi z wątku Rossmana), ich adwokaci, prokurator, skład sędziowski, dziennikarze i publiczność. Znacznie ważniejsze są jednak przeszkody formalne: świadkowie w procesie nie powinni znać zeznań innych jego uczestników, a tego przy transmisjach uniknąć się nie da.
- Jest to jedyna szansa dla MTO stworzonej przez Leszka P., aby wypełnić swoją szeroką społeczną misję - twierdzi Janusz Kowalski. - Mieszkańcy Opola mają prawo żądać tego, by umożliwić im śledzenie procesu ratuszgate.
Pomysły radnego idą dalej: - Można by produkować kasety z relacjami z procesu i sprzedawać. Na pewno znalazłyby się osoby chcące zobaczyć, jak tłumaczą się byli włodarze tego miasta.
Rywina nie transmitowano
Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na transmisję w radiu i telewizji procesu Lwa Rywina. Z takim wnioskiem zwróciły się do sądu: TVP 3, TVN 24, TOK FM i Radio Parlament.
Według sądu, interes wymiaru sprawiedliwości ani prawo na to nie pozwalają. Ponadto sąd wyraził obawę, że kamery mogłyby deprymować przesłuchiwanych i negatywnie wpłynąć na ich zeznania. A dla sądu najważniejsze jest "odebranie wiarygodnych i niczym nieskrępowanych zeznań".
Maciej T. Nowak
|