Pomimo tego, że wielu radnych miasta Opola namawiało Prezydenta Opola do tego, aby cofnął wypowiedzenie umowy najmu przedsiębiorcom, którzy wręczali korzyści majątkowe oskarżonym przez prokuraturę byłym włodarzom miasta, Prezydent się nie ugiął. Akcję wypowiadania umów nieuczciwym przedsiębiorcom zainicjowało w czerwcu 2004 roku stowarzyszenie Stop Korupcji. Janusz Kowalski Gazecie Wyborczej powiedział: "Na moim dyżurze również wysłuchałem najemców. Ale dla mnie sprawa jest zamknięta, gdyż uważam, że przedsiębiorcy, którzy wręczali urzędnikom łapówki, powinni mieć bezwarunkowe wypowiedziane umowy najmu. Słuszna i przywracająca mieszkańcom Opola wiarę w sprawiedliwość i uczciwość decyzja prezydenta Zembaczyńskiego powinna być wspierana przez wszystkich radnych. Tylko przez takie działania można zmienić opinię o Opolu jako mieście skorumpowanym, pełnym niejasnych układów, w którym nie ma miejsca dla uczciwych przedsiębiorców".
Radni lobbują za łapówkarzami
źródło: Gazeta Wyborcza
data: 13 stycznia 2005
Radni z różnych klubów naciskają prezydenta, by cofnął wypowiedzenie najemcom pubów Maska i Laboratorium, którzy dostali lokale, bo SLD-owskim włodarzom miasta dawali łapówki. To efekt osobistych spotkań najemców z rajcami
Po naszych tekstach ujawniających, że najemcy wspomnianych pubów załatwili sobie wygranie przetargu, dając łapówki byłej władzy, prezydent zaczął się przymierzać do zerwania z nimi umów. Pracujący na zlecenie ratusza trzej prawnicy wykazali, że miasto nie straci ani złotówki na wyrzuceniu restauratorów-łapówkarzy.
Zatem pod koniec listopada taka decyzja zapadła. Dwa tygodnie później najemcy Jacek Sz. i Mariusz Ł. napisali do prezydenta list, który podali do wiadomości radnych, a nawet parlamentarzystów, w którym proszą o wycofanie wypowiedzenia. W liście przyznają się do winy, jednak... "Za naganne, chociaż wymuszone działania odpowiemy przed wymiarem sprawiedliwości. To sąd, po zapoznaniu się z okolicznościami sprawy oceni, czy popełniliśmy czyn karalny z własnej woli, czy też pod przymusem".
Na tym restauratorzy-łapówkarze nie poprzestali i rozpoczęli osobiście spotykać się prawie ze wszystkim radnymi. Opowiadali im, że padli ofiarą korupcyjnego systemu działającego w ratuszu za czasów rządów SLD. Żalili się, że przez decyzję prezydenta pracę straci wiele osób, oni sami zaś dorobek całego życia.
Najwyraźniej zrobili odpowiednie wrażenie na radnych.
Janusz Kwiatkowski, zastępca prezydenta ds. lokalowych, odebrał już kilka telefonów od rajców z prośbą o przeanalizowanie raz jeszcze decyzji o wypowiedzeniu. - Nie będzie zmiany decyzji - ucina jednak Kwiatkowski.
Dwójka radnych ze Stowarzyszenia Rodzin Katolickich - Lesław Watras i Brabara Koc-Ogonowska wystosowała - więc oficjalne pisma do prezydenta.
"Wnoszę o ponowne rozpatrzenie decyzji wypowiedzenia umowy najmu na lokale Pub Maska-Laboratorium i ewentualne zawieszenie tej decyzji do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy przez sąd" - czytamy w piśmie Watrasa. - Zrobiło mi się ich żal i kieruję się odruchem serca - tłumaczy szef klubu SRK.
W innych klubach restauratorzy-łapówkarze też mają sprzymierzeńców.
- Nie można ludzi karać ścięciem głowy za kradzież ołówka - przekonuje Arkadiusz Wiśniewski, szef klubu radnych PO (ugrupowania prezydenckiego).
Ryszard Czerwiński, szef klubu radnych niezależnych, porównuje działanie SLD-owskiego zarządu do mafii. - Tamta władza wymuszała dawanie łapówek. Nie wiem, jak bym się zachował, gdyby ktoś przyszedł i groził mi, jak nie dam, to spłynę Młynówką - mówi.
Po piśmie najemców ratusz powołał specjalną komisję, która jeszcze raz rozpatruje sprawę. Wyniki jej pracy mają być znane w piątek. Jednak, jak się dowiedzieliśmy w kręgach zbliżonych do prezydenta, powołanie komisji było tylko wybiegiem formalnym, by najemcy w ewentualnej rozprawie przed sądem nie mogli się posłużyć argumentem ignorowania ich zażalenia przez ratusz.
Maska i Laboratorium w aktach ratuszgate
źródło: Gazeta Wyborcza
data: 13 stycznia 2005
Były SLD-owski prezydent Leszek Pogan podczas przesłuchań przyznał się do brania pieniędzy od właścicieli pubu Maska.
Zeznał, że zaprosił ich do siebie i powiedział, że jeśli są zainteresowani dzierżawą, to on może im pomóc, ale za 50 tys. zł. Kilka miesięcy przed przetargiem wspólnicy poszli do gabinetu Pogana i dali pierwszą ratę. Po ogłoszeniu wyników przetargu zapłacili drugą.
Gdy miasto wystawiło do przetargu lokal sąsiadujący z Maską, który dziś nosi nazwę Laboratorium, wspólnicy wystartowali, ale tym razem poprosili o pomoc wiceprezydenta Piotra Kumca. Gdy wygrali, starym sposobem rozliczyli się z notablami, a ostatnią ratę dla Pogana nosili już do gabinetu wojewody.
Resauratorzy z Maski i Laboratorium straszą sądem
źródło: Gazeta Wyborcza
data: 19 stycznia 2005
Maska i Laboratorium nie zostaną zamknięte. Ogłosimy przetarg na ich najem - zapewnia ratusz. - Pewnie, że będą czynne. Moi klienci pozostaną tam co najmniej dwa-trzy lata - zapewnia Zbigniew Konowalczuk, adwokat obecnych najemców, którzy dawali łapówki SLD-owskiej władzy
Po tym jak najemcy Maski i Laboratorium - Jacek Sz. i Mariusz Ł. zostali oskarżeni przez prokuraturę i przyznali się do korumpowania urzędników, by zapewnić sobie zwycięstwo w przetargach na dzierżawę pubów, prezydent wypowiedział im umowę. Powinni opuścić lokale do końca lutego.
- Docierają do mnie skargi, że gdy zamkniemy Maskę i Laboratorium, będzie tam czarna dziura. Nic podobnego. Przeprowadzimy normalny przetarg nieograniczony i ten, kto wygra, będzie prowadził tam działalność - zapewnia Janusz Kwiatkowski, zastępca prezydenta ds. lokalowych. Dodaje, że do przetargu będą mogli przystąpić również dotychczasowi najemcy.
- Nie zamierzamy tak łatwo oddać lokali - odpowiada Jacek Sz. i przekazuje słuchawkę telefonu swemu adwokatowi Zbigniewowi Konowalczukowi.
- Nie będą przystępować do żadnego przetargu - oświadcza. - Pod koniec lutego zaskarżenie wypowiedzenia skieruję do sądu. Sprawa może się ciągnąć ok. 2-3 lat. Będzie związana z rozprawą karną przeciwko moim klientom. W tym czasie pozostaną najemcami - twierdzi Konowalczuk.
Restauratorzy-łapówkarze choć przyznają się do korupcji, tłumaczą, że padli ofiarą działającego w Opolu systemu wymuszania haraczy przez SLD-owskie władze.
Ich adwokat twierdzi jednak, po pierwsze nie zostali jeszcze skazani. Po drugie nawet jeśli zostaną, to i tak nie ma przepisów, które pozwalałyby zrywać z nimi umowy za to, że dawali łapówki. Więc ratusz nie może ich za to wyrzucić.
Władze miasta jednak zapobiegliwie nie uzasadniły wypowiedzenia przestępczą działalnością najemców. Twierdzą po prostu, że mają prawo zerwać umowę.
Chętni na Maskę Laboratorium
Jacek Sz. i Mariusz Ł. nie są jedynymi osobami, które roszczą sobie prawo do przebywania w wymienionych lokalach. Wniosek o oddanie kamienicy złożyła do MSWiA gmina żydowska. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy miasto nie może kamienicy sprzedać, choć może wynajmować.
Także Klub Związków Twórczych rości sobie prawo do lokali. - Umowy najmu nie zostały nigdy klubowi wypowiedziane, a jedynie wskutek przestępczej działalności władz miasta, byłych władz KZT i Mariusza Ł. i Jacka Sz. naruszona została ich moc prawna. Bada to prokuratura - zapewnia Marek Krassowski, prezes KZT.
Adwokat najemców-łapówkarzy zapowiada, że będzie wnosić o zawieszenie procesu, jaki wytoczy ratuszowi, do czasu wyjaśnienia, kto jest właścicielem spornych lokali.
Radny Wiśniewski odcina się od najemców Maski i Laboratorium
źródło: Gazeta Wyborcza
data: 18 stycznia 2005
Chciałem wrócić jeszcze raz do sprawy najemców pubów Maska i Laboratorium. Otóż teraz, po chłodnym przemyśleniu sprawy i uzupełnieniu swojej wiedzy w przedmiotowej sprawie, uważam, że postulowane przeze mnie wstrzymanie wypowiedzenia umowy najmu do czasu wyroku sądowego było błędem.
Niestety, dałem się naciągnąć na linię obrony najemców, twierdzących, jakoby zmuszano ich do dawania łapówek. Powodowany obawą o los pracowników wymienionych lokali uwierzyłem tym wyjaśnieniom. Okazało się to z mojej strony naiwnością. Wobec czego stanowczo stwierdzam, że działania Prezydenta zmierzające do wypowiedzenia umowy najmu najemcom, którzy przyznali się do dawania łapówek, były jak najbardziej prawidłowe i słuszne!!!
Z poważaniem
Koniec pubów Maski i Laboratorium?
źródło: Gazeta Wyborcza
data: 15 stycznia 2005
Najemcy lokalów Maska i Laboratorium, którzy SLD-owskim włodarzom miasta dawali łapówki, mogą pakować manatki. Ratusz uciął w piątek ostatecznie możliwość cofnięcia im wypowiedzenia umów najmu
Na biurko wiceprezydenta ds. lokalowych Janusza Kwiatkowskiego trafił raport z pracy pięcioosobowej komisji, która badała jeszcze raz wszelkie dokumenty związane z najmem pubów. - Po zapoznaniu się z nim podtrzymuję swoje stanowisko. Nie cofnę wypowiedzeń - mówi spokojnie Kwiatkowski, nie chce jednak zdradzać szczegółów raportu.
Zatem na nic się zdało lobbowanie radnych z różnych klubów, by prezydent cofnął wypowiedzenie do czasu wyroku sądu w sprawie dawania łapówek przez Jacka Sz. i Mariusza Ł. byłej SLD-owskiej władzy.
Komisja powołana została w połowie grudnia po tym, jak najemcy wystosowali pismo do prezydenta i radnych, by jeszcze raz rozważyli ich sprawę. Powstała, mimo że w trakcie prawie półrocznych przymiarek do wypowiedzenia sprawę badało trzech niezależnych prawników. I wszyscy potwierdzili, że miastu nie grożą żadne odszkodowania.
Jednak, jak można było usłyszeć w kręgach zbliżonych do prezydenta, powołanie komisji było tylko wybiegiem formalnym, by najemcy w ewentualnej rozprawie przed sądem nie mogli się posłużyć argumentem ignorowania ich zażalenia przez ratusz.
Restauratorzy są zrozpaczeni twardym stanowiskiem miasta, tym bardziej że w walce o swoją sprawę udało im się pozyskać kilku radnych. Za tym, by prezydent na razie wstrzymał wypowiedzenia, byli chociażby Lesław Watras, szef klubu Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, Arkadiusz Wiśniewski, szef klubu PO, czy też Ryszard Czerwiński, szef klubu radnych niezależnych.
- Z komentarzem poczekam, jak dostanę oficjalne pismo od prezydenta - powiedział wczoraj Mariusz Ł. Bardziej rozmowny był Jacek Sz. - Nie chcemy walczyć z ratuszem. Jednak boli nas, że komisja nie poprosiła o dokumenty, które my mamy - żałował.
Przypomnijmy, że najemcy twierdzą, iż padli ofiarą korupcyjnego systemu wymuszania pieniędzy przez SLD-owski zarząd miasta.
Czy pozwą prezydenta? - Być może będziemy do tego zmuszeni. Przynajmniej zwrot kosztów, które ponieśliśmy na urządzenie lokali, nam się należy. Jednak to nie walka z ratuszem, ale dopominanie się o swoje - kończy Sz.
Zgodnie z wypowiedzeniem najemcy powinni opuścić lokale do końca lutego.
|