data: 23 czerwca 2004
Stowarzyszenie "Stop Korupcji" uważa, że warunki przetargu na administrowanie płatnymi parkingami są korzystne dla jednej firmy.
Nic podobnego, one są korzystne dla miasta - ripostuje rzecznik prezydenta. Przetarg na administrowanie opolską strefą płatnego parkowania ma zostać ogłoszony lada dzień. Przygotowano już specyfikację przetargową, czyli zbiór warunków, które musi spełniać firma ubiegająca się o kontrakt.
Dwa punkty tej specyfikacji wywołały ostry protest Janusza Kowalskiego, szefa Stowarzyszenia "Stop Korupcji". Pierwszy z nich mówi, że parkomaty pracujące w Opolu muszą posiadać gwarancję sprawności na co najmniej trzy lata.
- To oznacza, że firma, która wygra przetarg, nie musi montować nowych urządzeń - oburza się Kowalski. Zaznacza on, że przed trzema laty firma "Projekt i Parking", która przetarg wygrała, musiała zamontować nowe urządzenia.
Według Kowalskiego specyfikacja faworyzuje teraz obecnego operatora, który ma już zamontowane w Opolu parkomaty. - Może jednak wygrać inna firma i zamontuje w Opolu złom. Przecież nikt w specyfikacji nie określił, że parkomaty nie mogą mieć na przykład 10 lat - dodaje.
Dodatkowo do przetargu mogą stanąć tylko firmy, które mają doświadczenie w administrowaniu co najmniej 750 miejscami parkingowymi przez co najmniej trzy lata.
- A ten punkt wyklucza z udziału w przetargu opolskie firmy. A to już jest nieuczciwa konkurencja - grzmi Kowalski. - Dlaczego żąda się trzech lat doświadczenia, a nie 10, dlaczego ma to być co najmniej 750 miejsc, a nie 1200? To są zwykłe urzędnicze wymysły - mówi bez ogródek.
Jak zauważył, do przetargu nie może stanąć Zakład Komunalny, który w Opolu administruje około 300 miejscami parkingowymi. - A to już jest skandal. Jedyna prawdziwa konkurencja z Opola została odstrzelona! - dodaje szef "Stop Korupcji".
Mirosław Pietrucha zapewnia, że kontrowersyjne warunki przetargu w rzeczywistości służą interesom miasta. - Ważne jest, aby zwycięska firma miała takie doświadczenia. To gwarantuje, że będzie dobrze wykonywać usługę - twierdzi rzecznik.
Według niego fakt, że firmy będą mogły proponować używane urządzenia, sprawi, że będą też proponować miastu korzystniejsze stawki. Dzisiaj firma "Projket i Parking" bierze 40 procent wpływów z biletów. Reszta idzie do kasy miasta. - W tych 40 procentach są także koszty związane z zakupem nowym parkomatów - mówi Pietrucha. - Jeśli zwycięska firma nie będzie musiała kupować urządzeń, zaproponuje dla siebie niższe stawki. Ten punkt jest między innymi po to, aby uczestnicy przetargu mogli się licytować z korzyścią dla miasta - kończy.
Jak zapewnił, przetarg z kontrowersyjną specyfikacją ogłoszony zostanie w ciągu kilku najbliższych dni. Jeśli jego wyniki nie zostaną oprotestowane, w połowie sierpnia opolską strefę przejmie zwycięski operator. Jeśli protesty będą, miasto na kilka miesięcy zleci administrowanie strefy wybranej firmie. Pozwalająca na to uchwała ma zostać podjęta w lipcu.
Robert Lodziński
|